O czym marzyliście w dzieciństwie?

Każde dziecko ma zwykle wspaniałe marzenia dotyczące… no właśnie, czego? Pamiętacie, co Wam śniło się po nocach albo budziło takie emocje, że nie mogliście zasnąć? Ja pamiętam!

W moim przypadku odpowiedź na to pytanie jest banalnie prosta i na pewno każdy z Was odgadł, że chodziło oczywiście o podróżowanie! Marzyły mi się wycieczki w daleki świat – egzotyczne wyprawy trwające po kilka miesięcy. W snach odwiedzałem Czarny Ląd i chciałem odkryć jego tajemnice, mieszkańców, a także zobaczyć na własne oczy tygrysa lub lwa!

W Azji bywałem na polach ryżowych, w herbaciarniach, a także okazałych świątyniach, od których bogactw i przepychu jeszcze rano bolała mnie głowa! Zaszywałem się w dżungli, aby podziwiać soczyście zieloną okolicę i najróżniejsze okazy fauny i flory, o których nazwy bezskutecznie pytałem rodziców i nauczycieli.
Nie pomijałem też Starego Kontynentu, a jakże! Spacerowałem po wąskich i ciasnych uliczkach Rzymu czy Paryża, udawałem się na targowiska uginające się pod ciężarem soczystych owoców, biegałem boso po centrach, jak i zakazanych dzielnicach rozmaitych miast.

W Stanach Zjednoczonych dziwiłem się, że wszystko wygląda inaczej zależne do stanu, w którym byłem. Poznałem tętniące życiem ogromne miasta z drapaczami chmur, ale także zabite deskami wsie, w których świat jakby się zatrzymał. Odwiedzałem muzea, zwiedzałem zabytki, zaglądałem do obiektów sakralnych, rozmawiałem – nie wiem, w jakich językach! – z napotkanymi mieszkańcami, dawałem się częstować pysznościami, mimo że mama powtarzała, aby nic nie brać od obcych ludzi… Tu jednak był inny świat.
Teraz też odbywam podróż… do czasów dzieciństwa. Mam słabość do wypraw, gdyż śniłem o tym od zawsze. To ciągłe odkrywanie czegoś nieznanego, fantastycznego, zaskakującego wywołuje we mnie tyle emocji! Dziś wcale nie mniej niż dawniej, gdy zasypiałem wraz z myślą i obrazami odległych krain… Ale dość tej sentymentalnej podróży do dzieciństwa – o czym Wy marzyliście? Gdzie chcieliście się wybrać?

Kar, foto:pixel2013/Pixabay